Był to słoneczny aczkolwiek sierpniowy dzień. Nad Londynem unosiły się potężne chmury zasłaniające złoty dysk świecący na środku jasnego nieba. Lily Evans po prostu wiedziała, że to będzie wyjątkowy rok. Miała już zakodowane w głowie jak wszystko będzie wyglądać.
Ostatni rok w Hogwarcie. Czekały ją noce pełne nauki, odrabianie lekcji... Wszystko to brzmiało męcząco ale równie ekscytująco. Dla młodej czarownicy był to krok w kolejny rok edukacji w szkole magii i czarodziejstwa.
Rzadko zdarzało się by zwyczajny mugol dostał list. Dziewczyna wiedziała, że musi wykorzystać tą szansę jak najlepiej. Uśmiechały jej się noce w dormitorium i stara technologia obowiązująca w zamku.
Nikt nie cieszył się na widok kalendarza z zaznaczonym pierwszym września - coś w dziewczynie się unosiło na myśl o jutrzejszym wyjeździe.
Po prostu wiedziała, że będzie świetnie.
Nie nie najgorzej, prawda? :/ Mam nadzieję, że
docenicie moją pracę komentarzem. To dopiero prolog, do
następnego rozdziału! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz